W pewnym momencie otworzyłam oczy. Czy to był tylko sen? Obudziłam się w naszej klasie od języka koreańskiego. Nasza uczelnia nie karała za spanie na lekcji, więc nie miałam się o co martwić. Tak na prawdę, chodziłam do prywatnej szkoły wraz z moimi koleżankami. Lekcja koreańskiego była tak na prawdę strasznie luźna, jak zwykle. Można było robić co się chcę, byleby zdać. Gdy przeżyłam swój pierwszy dzień w niej, uważałam, że jest to nie normalnie, jednak szybko zmieniłam zdanie. Nasza nauczycielka - pani Hwang często wychodziła sobie, jak gdyby nigdy nic. Szczerze mówiąc, nikt nie wiedział po co, ani gdzie. Często podejrzewa się, że chodzi na ,,sekretne randki" do Cho, czyli do pana od nauki wychowania fizycznego. Podczas moiego codziennego rozmyślania odezwała się Miwako. Była blondynką, która obalała wszystkie stereotypy o dziewczynach, z tym kolorem włosów jak ona. Była strasznie mądra. Miała strasznie urocze, wielkie, niebieskie oczy. Często mówiłam jej, że nadaje się na ulzzanga, ale zawsze zaprzeczała. Nie wiedziała co traci... Ta sława na całym świecie, ehh... ja jedynie o czymś takim mogłam pomarzyć...
- Wiesz, że bliźniaki się wyprowadziły?
W pewnym momencie dostałam oświecenia... To dlatego miałam taki sen, przynajmniej tak uważałam... Teraz mi wszystko obojętne... Co mnie oni obchodzą? Może Kwanghee tak, ale Hyesung nie... Nagle zadzwonił dzwonek na przerwę. Zdziwiłam się, ponieważ zajęcia minęły mi dość krótko. Pewnie woźne coś znów namieszały w tym, zawsze tak robią. Są stare, a na dodatek głupie. W pewnym momencie cała klasa wybiegła z sali, tak, jakby miał rozpocząć się weekend... Nie, lepiej... Jakby zaczęły się wakacje. Ja i Julia od razu skierowałyśmy się na spotkanie z resztą naszych przyjaciółek. Oczywiście chodzi mi tu o Lenn, Mill i Aoi. Dziewczyny były od nas starsze, więc były w innej klasie. Mimo tego, przyjaźniłyśmy się. Nie przeszkadzały nam granice wiekowe jakie były. Nawet od jakiegoś czasu, myślałyśmy nad wynajęciem wspólnego mieszkania, ale doszłyśmy do wniosku, że żadna z nas nie ma pieniędzy na nie. Przykry los. Szłam powoli, jak gdyby dzień miał się zakończyć. Zawsze tak robiłam, gdy byłam na harcerskich obozach nad morzem. Najbardziej uwielbiałam zachód słońca. Wszystko wtedy wyglądało tak magicznie. Nagle z powodu niezawiązanej sznurówki, wywaliłam się na brudną podłogę. Zawsze wiedziałam, że jestem życiową kaleką, ale nie wiedziałam, że aż taką. Teraz już nawet wiedziałam, że mogę zabić się o własne nogi. Zaczęłam przeklinać pod nosem jak nigdy. To było do mnie nie podobne. Nie no, nie oszukujmy się. Bluźniłam od ósmego roku życia. Znikąd poczułam, jak pewna, silna osoba bierze mnie za rękę i pomaga mi wstać. Niepewnie otworzylam oczy. Był to Donghae. Jedynie prychnęłam coś pod nosem. Od razu postanowiłam odejść, tak bez słowa, ale on mi nie pozwolił.
- Możemy pogadać? - rzekł.
- Myślałam, że nie mamy o czym... - powiedziałam.
- Dobrze wiesz, że tęsknie za tobą. Oczywiście nie w takim sensie, o jakim myślisz. Zrozumiałem moje złe postępowanie i chciałbym to naprawić. Serio, brakuje mi ciebie. Nie możemy zacząć od nowa, jako przyjaciele? - te słowa na zawsze zostaną mi w pamięci. Sposób, w jaki Donghae je wypowiedział był uroczy. Coś się we mnie przełamało. Wyciągnęłam rękę, tak na zgodę. Sama nie wiem, czemu to zrobiłam... Oczywiście, kochałam go, ale nie miałam zamiaru tego pokazywać. Po chwili poczułam, jak jego silna dłoń dotyka mojej. Uśmiechnęłam się, on zrobił to samo. Po krótszej, bezsensownej rozmowie pożegnaliśmy się. Ja uradowana pobiegłam do reszty moich koleżanek. Chciałam im opowiedzieć o zaistniałym zdarzeniu. Czułam się wtedy szczęśliwa, jak nigdy dotąd. Po minucie szukania dziewczyn wreszcie je znalazłam. Wszystkie zachowywały się jakoś dziwnie, to znaczy zawsze zachowywały się dziwnie, ale to było zupełnie nie w ich stylu... Aoi cały czas gwizdała, Lena swoim małym palcem podkręcała swoje już pofalowane włosy, Milla podgryzała sobie końcówki paznokci, a Miwako cały czas sprawiała wrażenie radosnej.
- Miw, Luhan cię przeleciał, czy co? - zapytałam z śmiechem.
W jednej chwili jej mina zmieniła się, a na twarzy wyskoczyły rumieńce. Wolałam nie pytać, bo nikt nie wie, co Miwako i Luhan robią, jak śpią u siebie nawzajem. Walłam wielkiego facepalma. I tak wiem, że to one... Już od tamtego momentu wiedziałam, że to tak samo nie mogło się stać. Ktoś musiał maczać w tym palce i to na pewno były one...
- Eeh, ja już pójdę... Luhan czeka - wymyśliła na poczekaniu Ławka. Uśmiechnęłam się szyderczo, ponieważ wiedziałam, że teraz będę mogła torturować dziewczyny, dopóki nie powiedzą mi całej prawdy, którą już i tak znałam. One o tym najprawdopodobniej nie wiedziały. Najpierw rzuciłam się na Millę. Jej słabym punktem były łaskotki, więc to wykorzystałam. W pewnym momencie, dziewczyna już płakała ze śmiechu, jednak nadal nie chciała nic mówić. Nagle i ja zaczęłam się śmiać ze śmiechu Milli. Ona miała taki zaraźliwy śmiech... Nagle do naszego pomieszczenia, gdzie zawszę się spotykamy wszedł pan dyrektor. Od razu wiedziałam, że będą z tego kłopoty. Momentalnie mój uśmiech na twarzy znikł. Tak samo było z resztą dziewczyn. Nikt nie wiedział, jakie zamiary ma ten człowiek...
aaaa! zniszczcie mnie! rozdział pisany, no... bo pisany. pewnie są jakieś błędy no i za szybka akcja... JA TO WIEM ;A; mam już pomysł na następny rozdział, ale chce, żeby był długi, so~
A I MYŚLI BOHATERÓW SĄ ZAPISANE KURSYWĄ LOL! XD
- Możemy pogadać? - rzekł.
- Myślałam, że nie mamy o czym... - powiedziałam.
- Dobrze wiesz, że tęsknie za tobą. Oczywiście nie w takim sensie, o jakim myślisz. Zrozumiałem moje złe postępowanie i chciałbym to naprawić. Serio, brakuje mi ciebie. Nie możemy zacząć od nowa, jako przyjaciele? - te słowa na zawsze zostaną mi w pamięci. Sposób, w jaki Donghae je wypowiedział był uroczy. Coś się we mnie przełamało. Wyciągnęłam rękę, tak na zgodę. Sama nie wiem, czemu to zrobiłam... Oczywiście, kochałam go, ale nie miałam zamiaru tego pokazywać. Po chwili poczułam, jak jego silna dłoń dotyka mojej. Uśmiechnęłam się, on zrobił to samo. Po krótszej, bezsensownej rozmowie pożegnaliśmy się. Ja uradowana pobiegłam do reszty moich koleżanek. Chciałam im opowiedzieć o zaistniałym zdarzeniu. Czułam się wtedy szczęśliwa, jak nigdy dotąd. Po minucie szukania dziewczyn wreszcie je znalazłam. Wszystkie zachowywały się jakoś dziwnie, to znaczy zawsze zachowywały się dziwnie, ale to było zupełnie nie w ich stylu... Aoi cały czas gwizdała, Lena swoim małym palcem podkręcała swoje już pofalowane włosy, Milla podgryzała sobie końcówki paznokci, a Miwako cały czas sprawiała wrażenie radosnej.
- Miw, Luhan cię przeleciał, czy co? - zapytałam z śmiechem.
W jednej chwili jej mina zmieniła się, a na twarzy wyskoczyły rumieńce. Wolałam nie pytać, bo nikt nie wie, co Miwako i Luhan robią, jak śpią u siebie nawzajem. Walłam wielkiego facepalma. I tak wiem, że to one... Już od tamtego momentu wiedziałam, że to tak samo nie mogło się stać. Ktoś musiał maczać w tym palce i to na pewno były one...
- Eeh, ja już pójdę... Luhan czeka - wymyśliła na poczekaniu Ławka. Uśmiechnęłam się szyderczo, ponieważ wiedziałam, że teraz będę mogła torturować dziewczyny, dopóki nie powiedzą mi całej prawdy, którą już i tak znałam. One o tym najprawdopodobniej nie wiedziały. Najpierw rzuciłam się na Millę. Jej słabym punktem były łaskotki, więc to wykorzystałam. W pewnym momencie, dziewczyna już płakała ze śmiechu, jednak nadal nie chciała nic mówić. Nagle i ja zaczęłam się śmiać ze śmiechu Milli. Ona miała taki zaraźliwy śmiech... Nagle do naszego pomieszczenia, gdzie zawszę się spotykamy wszedł pan dyrektor. Od razu wiedziałam, że będą z tego kłopoty. Momentalnie mój uśmiech na twarzy znikł. Tak samo było z resztą dziewczyn. Nikt nie wiedział, jakie zamiary ma ten człowiek...
aaaa! zniszczcie mnie! rozdział pisany, no... bo pisany. pewnie są jakieś błędy no i za szybka akcja... JA TO WIEM ;A; mam już pomysł na następny rozdział, ale chce, żeby był długi, so~
A I MYŚLI BOHATERÓW SĄ ZAPISANE KURSYWĄ LOL! XD